Dzień 5 (02.04) — Asakusa i Ginza 🏮

🌧️ Poranek z parasolem

Dzień zaczął się od deszczu. Nie dramatycznego, ale wystarczającego, żeby parasol był absolutnie obowiązkowy. Po kilku dniach w Tokio nauczyliśmy się już, że japońskie prognozy pogody traktuje się poważnie — jeśli mówią „deszcz”, to pada. Bez dyskusji.

Plan na dziś: Asakusa rano, a potem – zobaczymy co dalej, zależnie od pogody. Wsiadamy w metro i ruszamy na północny wschód miasta.

🏮 Asakusa

Asakusa (浅草) to jedno z niewielu miejsc w Tokio, gdzie miasto nie stara się wyglądać nowocześnie. To historyczne serce dawnego Edo — tak nazywało się Tokio przed 1869 rokiem, kiedy cesarz przeniósł tu stolicę. Dzielnica rozwinęła się jako centrum rozrywki i handlu przy wielkiej świątyni buddyjskiej, i do dziś zachowuje ten charakter: wąskie uliczki pełne sklepów z pamiątkami, restauracje serwujące tradycyjną kuchnię, riksze, gejsze na zakupach i tysiące turystów z całego świata.

Główna oś dzielnicy to Nakamise-dōri — handlowa aleja prowadząca prosto do świątyni, zabudowana po obu stronach sklepami z przekąskami, wachlarzami, lakami i wszelką formą japońskiego kiczu.

Wejście do Baskin Robbins w Asakusie, na piętrze restauracja teppanyaki
Baskin Robbins w Asakusie — to pierwszy widok który wita po wyjściu z metra, wydaje się zupełnie nie pasować do reszty tego miejsca. Na szczęście już zaraz widoki robią się bardziej „japońskie”. Na piętrze restauracja teppanyaki z menu „jedz ile chcesz” za 2000 jenów.
Ulica przy wyjściu ze stacji Asakusa, turyści, hotel Banrai w tle, FamilyMart i Doutor po prawej
Ta sama uliczka po wyjściu z metra. Tłum turystów, czerwony Banrai Hotel, FamilyMart i Doutor w zasięgu wzroku.
Riksze zaparkowane przy stacji Asakusa
Riksze firmy Jidaiya („Dom Epoki”) stoją przy wyjściu ze stacji jak taksówki pod Dworcem Centralnym. Kierowcy w tradycyjnych strojach czekają z godnością godną samurajów. Cena przejazdu: od 3000 jenów. Moje nogi: darmowe. Idę.
Brama Kaminarimon widziana z drugiej strony ulicy, tłumy turystów, Starbucks po lewej
Kaminarimon (Brama Gromu) z dystansu — i Starbucks po lewej, bo Japonia dawno pogodziła się z tym, że historia i latte mogą koegzystować. Tłum przed bramą: standardowy, czyli jakieś pół ludzkości.
Zbliżenie na bramę Kaminarimon z gigantycznym czerwono-czarnym lampionem i tłumem turystów
Brama Gromu z bliska. Napis na bramie głosi „Góra Złotego Smoka” — bo świątynia Senso-ji należy do szkoły buddyzmu Kinryuzan. Latarnia 700 kg wisi spokojnie nad głowami.
Zbliżenie na gigantyczny czerwony lampion Kaminarimon, dwoje młodych ludzi dotykających złotej podstawy
Złocona podstawa latarni — smok wykuty w metalu, stoi od 1865 roku.

🛍️ Nakamise-dōri

Za bramą Kaminarimon rozciąga się Nakamise-dōri (仲見世通り) — prawie 250 metrów zadaszonej ulicy handlowej z licznymi sklepami po obu stronach, gdzie można kupić absolutnie wszystko: od senbei prosto z patelni, przez ręcznie malowane wachlarze, po zestaw ośmiu magnesów z Mount Fuji. Nad głowami — gałęzie sakury i rzędy czerwonych latarni, a w powietrzu mieszanina dymu, cukru i turystycznej euforii.

Nakamise-dori – zatłoczona ulica handlowa z dekoracjami sakura nad głowami i czerwonymi latarniami
Nakamise-dōri w pełnej krasie. Sakura nad głowami, latarnie po bokach, ludzie dosłownie wszędzie. Ten tłok to tradycja.
Kamil w okularach przeciwsłonecznych i niebiesko-pomarańczowej kurtce pozuje na Nakamise-dori, sakura nad głową
Autor w naturalnym środowisku — Nakamise-dōri, jeszcze przed wejściem w tłum.
Sklep pełen figurek maneki-neko (machający kot szczęścia), setki kotów na półkach, duży kot w centrum
Sklep z maneki-neko (machającymi kotami szczęścia) przy Nakamise. Setki machających łapką kotków, a pośrodku — wielki boss trzymający tabliczkę z napisem „dziesięć milionów” (jenów, które ma sprowadzić). Według legend przyciąga szczęście i pieniądze.
Sklep z pamiątkami: kimona na manekinach, wachlarze, reprodukcje Wielkiej Fali Hokusaia, czerwone lampiony
Klasyczny sklep z pamiątkami w Asakusie: kimona w kwiatki, dwie Wielkie Fale Hokusaia (słynna grafika Katsushiki Hokusai z 1831 r.) na wyciągnięcie ręki i czerwone lampiony dla nastroju.
Lada z truskawkowymi mochi w sklepie Ginkado – smaki: czekolada, sakura edycja wiosenna, matcha, fasola z solą
Ginkado i ich ichigo daifuku — truskawkowe mochi w czterech odsłonach: czekolada, sakura (edycja wiosenna, bo wiosna trwa krótko), matcha i klasyczna fasola z solą.
Gablota z truskawkowymi słodyczami w cukierni Fukucan and Sweets
Fukucan & Sweets i ich truskawkowy przemysł ciężki: kandyzowane (¥650), czerwono-białe (¥800), w czekoladzie (¥700). Te białe truskawki po prawej to już nie słodycze, to sztuka współczesna. Te w czekoladzie były jedzone 🙂
Boczna uliczka w Asakusie z szyldem I love Asakusa, Tokyo Skytree widoczne między budynkami w tle
Boczna uliczka — tam również kwitnie handel. W tle między budynkami majaczy Tokyo Skytree (634-metrowa wieża telewizyjna, najwyższa w Japonii).
Zadaszone przejście handlowe ze szklanym dachem, sklep Seiko, naprawa zegarków, tłum turystów
Kolejna uliczka (!) boczna — zadaszony pasaż ze szklanym dachem, sklep Seiko po lewej, apteka po prawej, a pośrodku tłum turystów z mapkami w rękach.
Restauracja Imahan z ogrodem — tradycyjne sukiyaki z wołowiną wagyu w Asakusie
Restauracja Imahan (今半) — jeden z najsłynniejszych lokali sukiyaki w Tokio, założony w 1895 roku. Wejście przez ogród z kamieniami, bambusem i latarniami. Szyld przy wejściu głosi: „Wagyu sukiyaki”. Menu zaczyna się od 5000 jenów.
Pięciokondygnacyjna pagoda świątyni Senso-ji wyglądająca spośród nagich drzew i kwitnących wiśni na tle zachmurzonego nieba
Końcówka spaceru uliczką: pięciokondygnacyjna pagoda świątyni Senso-ji wyłania się spośród nagich konarów i pierwszych kwiatów wiśni. Szare niebo robi za tło, choć ponoć ma się wkrótce rozpogodzić.
Kwitnące drzewo wiśni na pierwszym planie, brama Hozomon świątyni Senso-ji w tle, ogromny tłum zwiedzających
Hozomon (Brama Skarbów) w pełnej krasie — sakura na pierwszym planie, tłum na każdym innym. Żeby zrobić to zdjęcie bez głów ludzi w kadrze, trzeba by tu być o 5 rano. Albo mieć drona. Wybrałem opcję z głowami.
Rzędy białych papierowych lampionów z czarną kaligrafią na stelażu przy świątyni Senso-ji, drzewo wiśni w tle, tłum poniżej
Ściana lampionów przed Senso-ji — rzędy białych kul z czarną kaligrafią, a za nimi sakura. Każdy lampion to nazwa darczyńcy lub okolicznego sklepu. W sumie bardziej Instagram niż duchowość, ale wygląda niesamowicie.
Sklep z pamiątkami: manekiny ubrane jako ninja, samuraj i dama w kimono; koszulki z napisami po japońsku; szyld NINJAIT
Kwintesencja asakuskiej turystyki: ninja, samuraj i dama w kimono pozują przed sklepem. Koszulki z japońskimi napisami („samuraj”, „droga wojownika”) w tle czekają na swojego nabywcę.
Pięciokondygnacyjna pagoda i brama Hozomon w świątyni Senso-ji podczas festiwalu Hana Matsuri, tłumy z parasolkami, płacząca wiśnia po prawej
Pagoda i brama Hōzōmon. Tłum z parasolkami, płacząca sakura po prawej.
Zbliżenie pięciokondygnacyjnej pagody świątyni Senso-ji na tle szarego nieba, złoty finial na szczycie, ciemnoczerwona drewniana konstrukcja
Pagoda z bliska — ciemnoczerwone drewno, złoty finial (ozdobna iglica z dziewięcioma kółkami, symbol buddyjski) na szczycie.
Brama Hozomon świątyni Senso-ji od zewnątrz z bliska: trzy różowe bannery festiwalu Hana Matsuri, trzy latarnie, wielki tłum
Hōzōmon (Brama Skarbów) od zewnątrz — trzy różowe bannery głoszą „Święto Kwiatów” i narodziny Buddy. Trzy latarnie: czerwona pośrodku i dwie czarno-złote po bokach.
Przejście przez bramę Hozomon świątyni Senso-ji od wewnątrz: trzy wielkie latarnie, czerwone filary, tłum w przejściu, dym kadzidła w tle
Hōzōmon (Brama Skarbów) — z bliska wygląda jeszcze lepiej. Wielka czerwona latarnia pośrodku, dwie czarno-złote po bokach, czerwone filary i dym kadzidła snujący się w stronę głównej hali.

⛩️ Senso-ji

Senso-ji (浅草寺) to najstarsza świątynia buddyjska w Tokio i jeden z najpopularniejszych obiektów religijnych w całej Japonii — odwiedza ją ponad 30 milionów ludzi rocznie. Zbudowana w 645 roku, poświęcona jest bogini miłosierdzia Kannon. Według legendy, dwaj rybacy wyłowili z rzeki Sumida złotą figurkę Kannon — i mimo prób odrzucenia jej do wody, posąg zawsze wracał. Właściciel okolicznych ziem uznał to za znak i wybudował kaplicę. Przez 14 wieków świątynia rosła.

Sercem kompleksu jest Hōzōmon — „Brama Skarbów” — z charakterystyczną ogromną czerwoną latarnią, i dwiema bocznymi. To jeden z najbardziej fotografowanych obiektów w Japonii i, powiedzmy sobie szczerze, absolutnie zasłużenie. Latarnia robi wrażenie nawet w deszczu.

Główna hala świątyni Senso-ji z tłumem turystów i dymem kadzideł
Główna hala (Hondō) Senso-ji — to właśnie tutaj, za całym tym tłumem, przechowywana jest figurka bogini Kannon. Dym kadzidła snuje się po całym dziedzińcu. Po bokach stoiska z ofertą duchową na każdą okazję.
Kobiety w kolorowych kimono z parasolkami na dziedzińcu Senso-ji w deszczu
Deszcz nie przeszkodził — kimono, papierowe parasolki i dziedziniec Senso-ji. W Asakusie można wypożyczyć kimono na dzień, i wiele osób z tego korzysta. Efekt jest taki, że na terenie świątyni, spora część gości wygląda bardziej „japońsko” niż stali mieszkańcy.
Kobieta w jasnozielonym kimono z papierową parasolką przy bramie Senso-ji
Jasnozielone kimono z lawendowym obi (szeroką satynową szarfą) i parasolka z motywem kwiatowym. Drewniane sandały geta na platformie. Elegancja ponad komfort.
Trzy kobiety w różowych kimono z parasolkami i mężczyzna w czarnym stroju na dziedzińcu Senso-ji
Sesja zdjęciowa w toku.
Pomnik słynnej japońskiej piosenki dziecięcej o gołębiach przy świątyni Senso-ji, brązowe rzeźby gołębi na kamieniu
Pomnik piosenki „Hato Ponpon” — słynnej japońskiej piosenki dziecięcej o gołębiach, których przy świątyni nie brakuje. Tekst wyryty na tablicy, brązowe gołębie siedzą na szczycie. Jeden z tych uroczych detali, które większość turystów mija bez zatrzymania.
Lada ze świątynnymi amuletami i tabliczkami ochronnymi w Senso-ji
Kasa z amuletami (omamori) i tabliczkami wotownymi (ema) — do kupienia szczęście na drogę, w miłości, w nauce, w zdrowiu i chyba we wszystkim innym. Ceny od 500 jenów.
Kocioł kadzidlany przy Senso-ji — turyści wdychają oczyszczający dym kadzidła
Kōro — wielki brązowy kocioł z kadzidłem. Tradycja nakazuje machać dymem w stronę bolącego miejsca na ciele, żeby je wyleczyć. W praktyce: wszyscy machają na wszystkie strony, dym jest wszędzie, nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy mu pomogło — ale wszyscy próbują.
Kocioł kadzidlany przy Senso-ji z szerszej perspektywy, purpurowy baner w tle
Ten sam kocioł z dalszej perspektywy. Purpurowy baner po lewej to wejście do miejsca, gdzie można kupić kadzidło — bo bez własnych patyków nie liczy się jako pełne przeżycie.
Odwrotna strona wyroczni nr 68 z tłumaczeniem na angielski — REGULAR FORTUNE
Przed główną halą — brązowa latarnia ofiarna i skrzynka na datki (po prawej). Tablica z harmonogramem nabożeństw: codziennie od 6:00, w niedziele dodatkowe nabożeństwa. Świątynia pracuje na pełnych obrotach mimo 30 milionów turystów rocznie.
Stary kamienny lampion na dziedzińcu Senso-ji, kobiety w kolorowych yukatach w tle
Fragment starego kamiennego lampiona ofiarnego na dziedzińcu — tabliczka informuje, że pochodzi z okresu Edo. W tle kobiety w różowych yukatach robią zdjęcia przy sakurze.
Brama Hōzōmon świątyni Senso-ji z Tokyo Skytree w tle
Klasyczna konfrontacja epok — gotycka architektura buddyjska w czerwieni i biały szkielet Tokyo Skytree (634 m) w jednym kadrze. Brama ma tu 500 lat. Wieża — 15.
Dziedziniec głównej hali Senso-ji z brązową latarnią ofiarną i tablicą godzin nabożeństw
Pagoda za starym drzewem ginko. Ginko rośnie tu pewnie od wieków, pagoda od 1973 roku (rekonstrukcja po zniszczeniach II wojny).
Wejście do głównej hali Senso-ji — czerwona latarnia ze znakiem Szczęście, tłum wchodzących
Wejście do Hondō — czerwona latarnia z kaligraficznym znakiem 福 (szczęście/pomyślność) wisi nad wejściem. Schodki, czerwone filary, tłum. Wchodzi się wolno, bo wszyscy robią zdjęcia dokładnie w tym samym miejscu.

Wchodzimy do środka…

Wnętrze głównej hali świątyni Senso-ji przez kratę — złoty ołtarz buddyjski z figurką Kannon
Przez siatkę w głównej hali widać złoty ołtarz z figurką bogini Kannon — to ona jest tu główną atrakcją od 1400 lat. Sam posąg jest podobno niewidoczny dla zwiedzających, ukryty za zasłoną. Oglądamy więc złote oprawienie wokół niewidocznego centrum. Metafora gotowa.

🎋 Omikuji — wyrocznie świątynne

Omikuji to losowe wyrocznie dostępne przy większości japońskich świątyń i sanktuariów. Płacisz 100 jenów, trzęsiesz metalową puszką, aż wypadnie patyczek z numerem — a potem wyciągasz z odpowiedniej szufladki karteczkę z przepowiednią. Wyniki wahają się od „Wielkie szczęście” (daikichi) przez „Zwykłe szczęście” (kichi) aż do „Złych wróżb” (kyō). Jeśli wylosowałeś coś złego, nie zabierasz karteczki do domu — wiążesz ją na specjalnym stelażu przy świątyni i zostawiasz pecha tam.

Instrukcja losowania wyroczni omikuji przy Senso-ji w trzech językach
Instrukcja obsługi wyroczni — po japońsku, angielsku i chińsku. Krok 1: wrzuć 100 jenów. Krok 2: potrząśnij puszką. Krok 3: wyciągnij karteczkę z szufladki o odpowiednim numerze. Krok 4: jeśli losowo wypadło „złe” — zostaw to tutaj. Proste i eleganckie.
Pagoda Senso-ji za starym drzewem ginko z kamiennym pomnikiem, wczesna wiosna
Szafka z wróżbami — sto szufladek, każda z innym numerem. Srebrna puszka do potrząsania na czerwonej półce. Sprawdzone rozwiązanie od wieków, z drobną korektą: kiedyś był jeden zestaw, dziś cała ściana. Dostosowanie do ruchu turystycznego.
Karteczka wyroczni omikuji nr 77 — złe wróżby (kyo)
Wróżba nr 77 — „Zła wróżba” (凶, kyō). Cztery przepowiednie: „Starania daremne”, „Sława nieosiągalna”, „Fala wysoka, łódź unieruchomiona” i „Cel odległy jak niebo od ziemi”. Wylosowałem to 😱.
Szafka z setkami szufladek na karteczki omikuji w Senso-ji
Odwrotna strona: tłumaczenie na angielski. „Everything stay and stick without progress.” Dalej: prośby nie zostaną spełnione, pacjent nie wyzdrowieje, zgubiona rzecz się nie znajdzie, podróż — zła, małżeństwo — złe. Na końcu: wróżba opatrzona pieczęcią świątyni Senso-ji. Serio zostawiłem ją na stelażu.
Odwrotna strona wyroczni nr 77 z tłumaczeniem na angielski — BAD FORTUNE
Stelaż dla pechowców — druty wypełnione zawiniętymi karteczkami złych wyroczni. Napis głosi: „Tylko jeśli wylosowałeś złą wróżbę — zawiąż tutaj. Wszystkich innych prosimy zabrać ze sobą.” Karteczek na drutach: całkiem sporo. W tym moja.

Nie wiem czy to cheating, ale wrzuciłem 100 jenów jeszcze raz, i tym razem fortuna się do mnie uśmiechnęła.

Stelaż do wiązania złych wyroczni omikuji przy Senso-ji
Wróżba nr 68 — „Szczęście” (吉, kichi). Cztery przepowiednie tym razem pozytywne: „Wyjątkowy człowiek w śnie”, „Nadchodzące sprawy pomyślne”, „Woń kwiatów wiosną” i „Gałąź sucha, lecz zakwita”. Ta mi się już bardziej podoba.
Karteczka wyroczni omikuji nr 68 — szczęście (kichi)
Odwrotna strona: „REGULAR FORTUNE. Any request will be granted to you. The patient get well soon. The lost article will be found. You can start a trip. Marriage of any kind, new employment are both well.” Prosta zasada: kto dostał szczęście — zabiera do domu. Tę zabrałem.

👘 Czas na jukatę

Kimono (着物, dosłownie „rzecz do noszenia”) to tradycyjny japoński strój używany od ponad tysiąca lat. Długa, prosta szata z jedwabiu lub bawełny, zapinana w pasie szeroką tkaniną zwaną obi. Kimono jest strojem na specjalne okazje — śluby, ceremonie herbaty, festiwale, Nowy Rok. Noszenie kimono to sztuka sama w sobie: prawidłowe ubranie zajmuje kilkadziesiąt minut i najczęściej wymaga pomocy, a cena dobrego kimono może sięgać tysięcy dolarów.

Yukate (浴衣, dosłownie „strój kąpielowy”) to lżejsza, letnia wersja kimono — zrobiona z bawełny lub lnu, zazwyczaj w niebiesko-białych lub kwiatowych wzorach. Historycznie noszona po kąpieli w onsenie, dziś to strój na festiwale letnie (matsuri), pokazy fajerwerków i właśnie takie spacery jak nasz — po Nakamise-dōri i dziedzińcu Senso-ji. Zakłada się ją szybko, samodzielnie, bez specjalnych umiejętności. Kosztuje ułamek ceny kimono.

W Asakusie dziesiątki sklepów oferuje wypożyczenie yukaty na dzień — razem z doborem obi, fryzurą i butami — za ok. 3000-5000 jenów. Efekt widać wszędzie: co trzecia osoba na dziedzińcu świątyni jest w yukacie. Turyści z całego świata, młode Japonki, pary, szkolne wycieczki. Tradycja dostępna dla każdego.

Zainspirowana pięknymi widokami, córka zapragnęła odziać się w piękną jukatę. Idziemy zatem na zakupy.

Sklep kimono z figurą ninja na dachu, uliczka przy Senso-ji
Sklep kimono Ryunichi z figurą ninja na dachu — bo zwykły szyld to za mało. Wieszaki z kimono na chodniku, czerwona torii w tle, tłum turystów. Ninja przyciąga wzrok skuteczniej niż neon. Dobry marketing.
Plakat kursu ubierania kimono — 6 lekcji za 3000 jenów lub jednorazowo 700 jenów
Kurs ubierania kimono (kitsuke) w sąsiednim sklepie — 6 lekcji za 3000 jenów (czyli 500 jenów za lekcję), lub jednorazowo 700 jenów. Godziny: rano 10:30 i po południu 14:00. Wypożyczenie kimono, obi i skarpetek: po 500 jenów każde.

Udało się! Trafiliśmy do sklepu, gdzie przemiła starsza Japonka pomogła dobrać i założyć jukatę. W teorii jukatę zakłada się łatwo, w praktyce – 20 min w wykonaniu eksperta, wymaga zawiązania 2 pasków i odpowiedniego ułożenia tkaniny pomiędzy nimi, a na to jeszcze wiąże się obi. Ruszyliśmy na sesję zdjęciową.

Dziewczyna w niebieskiej yukacie z kremowym obi spaceruje po Nakamise-dori
Efekt końcowy: niebieskie piwonie na białym tle, kremowa kokarda obi, do kompletu — czarne trampki Nike. Tradycja z nowoczesnym twistem.
Dwie dziewczyny w yukatach idące ku bramie Hōzōmon świątyni Senso-ji
Dwie yukaty w drodze ku Hōzōmon — błękitna w kwiatki i niebieska w piwonie. Obi zawiązane w kokardę (taiko musubi).
Brama Hōzōmon świątyni Senso-ji na tle błękitnego nieba, tłum zwiedzających
Hōzōmon w pełnym słońcu na tle błękitnego nieba — zupełnie inaczej niż rano w deszczu. Pogoda w Tokio zmieniała się tego dnia kilka razy, jakby miasto chciało pokazać świątynię w każdym możliwym świetle.
Dziewczyna w yukacie przy kwitnącej yaezakurze na dziedzińcu Senso-ji
Yukata i yaezakura (wiśnia wielopłatkowa, kwitnie 2 tygodnie po somei-yoshino).

Po sesji zdjęciowej i zdjęciu jukaty, ruszyliśmy coś przekąsić.

🍳 Teppanyaki i monjayaki

Teppanyaki (鉄板焼き) dosłownie znaczy „smażone na żelaznej płycie”. To styl gotowania — i restauracji — gdzie siedzisz przy blacie z wmontowanym gorącym grilem i smażysz sam: mięso, warzywa, makaron yakisoba. Nie ma kelnera, który przynosi gotowe danie; jest składniki i płyta. Resztę robisz ty.

Monjayaki (もんじゃ焼き) to tokijska specjalność — rzadsze, bardziej płynne ciasto z kapustą, owocami morza i dodatkami rozsmażane bezpośrednio na teppanie. Skrobujesz je małą łopatką (kote) prosto z grilla. Nie wygląda elegancko.

Zamówiliśmy jedno i drugie.

Teppan przy stoliku w restauracji teppanyaki — płyta, talerzyk i łopatka
Teppan przy stoliku — płyta grzewcza, ceramiczny talerzyk z wzorem i łopatka (kote) do jedzenia. Cała filozofia teppanyaki: gotujesz sam, na własnym małym grillu, w swoim własnym tempie. Restauracja dostarcza składniki. Resztę robisz ty.
Stolik w restauracji teppanyaki — surowe składniki na kamieniu, sosy, szpatułki, piwo
Przed rozpoczęciem — surowe składniki ułożone na kamiennym talerzu: makaron, boczek, kiełki, warzywa, chili, czosnek. Szpatułki do teppan, butelki z sake do gotowania i olejem sezamowym.
Grill teppan z boczkiem wieprzowym, makaronem yakisoba, kiełkami i kapustą
Płyta grillowa, plastry boczku, makaron yakisoba, kiełki, kapusta. W teorii – smażysz to sam przy stole. W praktyce, przemiła Japonka pomogła nam w przygotowaniu tego dania.
Zdjęcie z sekcji Czas na jukatę w Asakusie
Tak właśnie wygląda monjayaki — delikatnie mówiąc niezachęcająco. Konsystencja też pasuje do tego, z czym się na pierwszy rzut oka kojarzy: półpłynna masa skrobana łopatką prosto z grilla. W smaku nie najgorsze, ale rewelacji brak. Dla nas eksperyment jednorazowy — bez powrotu.

🏙️ Ginza

Zaraz po wyjściu z metra w Ginza, wita nas salon Nissan – na zewnątrz kręci się bolid zachęcający do wejścia.

Bolid Nissan Formula E z malowaniem w motywie sakury w showroomie Ginza Place
Bolid Nissan Formula E od przodu w Ginza Place, logo ABB i NISMO
Przednie skrzydło bolidu Nissana z bliska, logo FIA i opony OZ Racing
Nissan Ginza Place — showroom przy słynnym skrzyżowaniu Ginzy, a w witrynie bolid Formuły E nr 23 z malowaniem w motywie kwitnącej wiśni. Elektryczna wyścigówka jako dekoracja okienna. Czerwony nos, logo ABB FIA Formula E, Hankook, NISMO, opony OZ Racing — z bliska aerodynamika wygląda jak rzeźba.
Budynek Tiffany and Co w Ginzie ze szklaną turkusową fasadą, obok szyld Muzeum Whisky
Tiffany & Co. Ginza — wielokondygnacyjna szklana fasada w turkusie, elegancja na każdym piętrze. Obok szyld „Muzeum Whisky” z butelką Yamazaki.
Flagowy sklep UNIQLO w Ginzie, obok budynek Tiffany i restauracja Yoshinoya
UNIQLO Ginza — flagowy sklep UNIQLO, 12 pięter. Obok Tiffany po prawej, Yoshinoya po lewej.
Ulica w Ginzie z taksówką Tokyo Musen, mężczyzna w garniturze, w tle Emporio Armani i Muzeum Whisky
Skrzyżowanie w Ginzie — taksówka Tokyo Musen, mężczyzna w garniturze nawija przez telefon, w tle Emporio Armani, szyld Yamazaki i sklep Seria. Ginza w jednym kadrze: luksus, biznes i convenience store w odległości rzutu parasolem.

Weszliśmy na zakupy do UNIQLO, wyszliśmy jak już zdążyło się ściemnić 🙂.

Nocne skrzyżowanie Ginzanishi 5-chome z fioletowymi iluminacjami i tłumem przechodniów
Ginza nocą — skrzyżowanie Ginzanishi 5-chōme (銀座西五丁目) w fioletowych iluminacjach. Sygnalizatory, pasy, neonowe szyldy, tłum. O tej porze wielu Japończyków wychodzi z pracy i zgodnie ze zwyczajem, idzie razem na zespołową kolację i/lub piwo. To obligatoryjne!
Nocna ulica w Ginzie — sklepy Chanel, Panerai i IWC Schaffhausen
Ginza nocą od innej strony — Chanel po lewej, Panerai w środku, IWC Schaffhausen po prawej.
Nocna ulica Ginzy z taksówkami Limo Taxi i szyldami korporacji Tokio Marine
Nocna Ginza — taksówki, neon, szyld ubezpieczyciela Tokyo Marine Nichido. Po prawej Limo Taxi.
Nocna uliczka z knajpkami pod wiaduktem kolejowym, szyldy z owocami morza z całej Japonii
Uliczka pod wiaduktem — tu świat Ginzy urywa się gwałtownie i zaczyna inny Tokio. Małe knajpki z owocami morza, szyldy po japońsku („otwarte od rana do rana”), Hokkaido i Kyushu w jednym menu. Łuki wiaduktu dawno zajęte przez izakayi (japońskie restauracje).
Wąska nocna uliczka przy izakayach pod łukami wiaduktu kolejowego, okolice Yurakucho
Okolice Yurakucho — pod łukami mostu kolejowego mieszczą się małe izakayi jedna przy drugiej. Szyld „Kaijin Sakaba” (lokal z owocami morza).
Narożna restauracja mięsna Ushi no Honten z farmy Ozawa otwarta 24h, w tle Tokyo Midtown
Narożna restauracja „Ushi no Honten” (Główny Sklep z Wołowiną) z farmy Ozawa — czynna 24 godziny. Fasada w żarówkach, szyldy japońskie w każdym miejscu. W tle wieżowiec Tokyo Midtown.
Wieżowiec Tokyo Midtown sfotografowany nocą od dołu, szklana fasada i napis Tokyo Midtown
Tokyo Midtown — jeden z najwyższych budynków w centrum sfotografowany od dołu nocą. Zaokrąglona szklana fasada, podświetlony napis przy wejściu.
Podświetlona rzeźba Godzilli przed kinem TOHO Hibiya nocą
Godzilla przed kinem TOHO w Hibiya — kultowy kamienny potwór na postumencie, za nim fasada „TOHO Screen & Stage, Since 1932”. Oficjalna strażniczka kina. Stoi tu od 2018 roku.
Wejście do Suzuran Street w Ginzie nocą z kolorowym neonowym szyldem
Suzuran Street — jedna z bocznych uliczek Ginzy, nocą wyróżniona kolorowym neonowym szyldem. Nazwa pochodzi od konwalii (suzuran). Uliczka cichsza niż główne arterie, butiki i restauracje po obu stronach.
Nocna ulica Ginzy z wieżowcami w tle, auta i przechodnie, latarnie uliczne
Ginza nocą — ulica „Mitsura-dōri” z elegancką zabudową po obu stronach.

Na dzisiaj dosyć zwiedzania. Jutro pobudka 6:30 rano, żeby zdążyć na wycieczkę do Hakone.


物の哀れ · Mono no aware — Piękno przemijania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *